Wiatr na lądzie można podwoić — czas go odblokować

Lądowe farmy wiatrowe w Polsce mają 10,7 GW mocy i przyrastają w tempie ledwie ok. 4% rocznie, choć według stanowiska Razem ich moce „mogą zostać nawet podwojone”. Wiatr na lądzie jest dziś najtańszym nowym źródłem energii — zatrzymała go ustawa odległościowa z 2016 r. Razem odblokuje te inwestycje, z poszanowaniem dla społeczności lokalnych i przyrody.

Rzędy lądowych turbin wiatrowych farmy wiatrowej na tle wzgórz i zachmurzonego nieba.

Na początku 2026 roku polskie elektrownie wiatrowe na lądzie dysponowały mocą 10,7 GW — o zaledwie około 4% więcej niż rok wcześniej. Dla technologii, która na świecie przeżywa złotą dekadę, takie tempo oznacza stagnację. Tymczasem Razem już w 2023 roku pisało w stanowisku ws. Polityki Energetycznej Polski, że krajowe „moce nominalne instalacji wiatrowych mogą zostać nawet podwojone”. Między tym, co mamy, a tym, co moglibyśmy mieć, stoi przede wszystkim prawo: ustawa odległościowa z 2016 roku, która na lata praktycznie zakazała stawiania nowych turbin. Razem chce ten hamulec wreszcie zwolnić — odblokować inwestycje w wiatr na lądzie, z poszanowaniem dla społeczności lokalnych i przyrody.

Najtańsze źródło, najmocniej reglamentowane

Paradoks polskiej energetyki polega na tym, że administracyjnie ograniczyliśmy akurat to źródło, które produkuje prąd najtaniej. Według raportu IRENA globalny średni ważony koszt energii z nowych lądowych farm wiatrowych spadł w 2024 roku do 34 dolarów za megawatogodzinę (raport IRENA „Renewable Power Generation Costs in 2024") — mniej niż z jakiegokolwiek źródła kopalnego. Do podobnych wniosków dochodzą coroczne zestawienia banku Lazard, porównujące uśrednione koszty energii z różnych źródeł. A my ten tani prąd racjonujemy sobie ustawą, spalając zamiast tego drogi węgiel.

Dane. Moc zainstalowana lądowych farm wiatrowych w Polsce: 10,7 GW na styczeń 2026, wzrost o ok. 4% rok do roku (Rynek Elektryczny). W 2024 r. węgiel odpowiadał za 56,2% polskiej produkcji energii elektrycznej, a OZE za 29,4% (Forum Energii). Globalny średni koszt energii z nowego wiatru na lądzie: 34 USD/MWh w 2024 r. (IRENA). Potencjał wiatru na lądzie wg PSEW: 41,4 GW do 2040 r. przy odległości minimalnej 500 m, wobec 22,2 GW przy obecnych 700 m.

Stawka jest większa niż sam rachunek za megawatogodzinę. Węgiel wciąż daje ponad połowę polskiego prądu, a jak przypomina Razem w „Kierunkach rozwoju polskiej energetyki”, do 2030 roku będzie trzeba wymienić urządzenia produkujące energię elektryczną o łącznej mocy prawie 20 GW — ponad połowę ogólnej mocy naszych elektrowni. Czymś tę lukę trzeba zapełnić. Wiatr na lądzie jest najszybszym i najtańszym kandydatem, jakiego mamy pod ręką.

Dekada pod rządami zasady 10H

Skąd wzięła się stagnacja? W maju 2016 roku Sejm przyjął ustawę o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, znaną jako „ustawa 10H”: nowa turbina mogła stanąć nie bliżej zabudowań niż dziesięciokrotność swojej całkowitej wysokości. Przy współczesnych maszynach, liczących z łopatami grubo ponad 200 metrów, oznaczało to strefę wykluczenia rzędu dwóch kilometrów — i w praktyce wykreślenie z mapy inwestycyjnej zdecydowanej większości kraju. Razem oceniało wprost, że energetyka wiatrowa na lądzie padła wówczas „ofiarą ideologicznych uprzedzeń”. Branża zamarła na siedem lat.

W 2023 roku przepisy poluzowano do 700 metrów, ale to korekta połowiczna. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej policzyło, jak bardzo te sto czy dwieście metrów różnicy waży na potencjale całego sektora:

Minimalna odległość od zabudowańMożliwa moc wiatru na lądzie do 2040 r. (PSEW)
700 m (stan po nowelizacji z 2023 r.)22,2 GW
500 m (wariant analizowany przez branżę)41,4 GW

Różnica między jednym a drugim wariantem to niemal drugie tyle mocy — szacunek branżowy zbieżny z kanoniczną oceną Razem, że moce wiatru na lądzie „mogą zostać nawet podwojone”. Oczywiście wiatr wieje, kiedy chce, i sam systemu nie utrzyma: potrzebuje stabilnej podstawy oraz magazynów domykających dobę. O tym, jak elektrownie szczytowo-pompowe i baterie współpracują ze źródłami zależnymi od pogody, piszemy osobno: czym system dopina dobę — ESP Młoty i magazyny bateryjne.

Odblokować nie znaczy przepchnąć

Uczciwie trzeba powiedzieć, że opór wobec wiatraków nie wziął się znikąd — bywał podsycany politycznie, ale wyrastał też z realnego poczucia mieszkańców, że ktoś planuje inwestycję nad ich głowami i bez ich udziału. Odpowiedź Razem odwraca tę logikę. W stanowisku ws. PEP2040 partia zastrzega, że każde źródło energii „musi być budowane przy akceptacji lokalnych społeczności, w oparciu o wiążące plany zagospodarowania przestrzeni” — a społeczności mają z tych inwestycji czerpać wymierne korzyści. Stąd postulat ustawowej gwarancji, by 5% zysku z lokalnie wytwarzanej energii z OZE zasilało budżety gmin, w których ta energia powstaje, oraz wsparcie dla wspólnot energetycznych, w których to mieszkańcy są współwłaścicielami źródeł. Jak taka energetyka obywatelska działa od strony słońca i prosumentów, pokazujemy tutaj: prosument wirtualny i wspólnoty energetyczne.

Jest i skąd wziąć pieniądze na przyspieszenie. Wpływy z opłat za emisję CO₂ trafiają w całości do polskiego budżetu — ponad 20 miliardów złotych rocznie, które według „Kierunków” jest w nim rozmywane, zamiast pokrywać koszty transformacji energetycznej. Skala tych wpływów jest policzalna: według analiz KOBiZE aukcje uprawnień EU ETS przyniosły Polsce 5,42 mld euro w 2023 roku, czyli około 25 mld zł (przeliczenie poglądowe), oraz 3,84 mld euro w 2024 roku. Razem chce, by całość tych środków pracowała na zmniejszenie emisji — od farm wiatrowych po sieci. Budowa i obsługa tych instalacji to zarazem tysiące stabilnych miejsc pracy w regionach, które dziś żyją z węgla; jak spiąć jedno z drugim, opisujemy w tekście o gwarancji zatrudnienia i sprawiedliwej transformacji.

Co proponuje Razem

Odblokujemy możliwości inwestycyjne w energetyce wiatrowej na lądzie, z poszanowaniem dla społeczności lokalnych i przyrody.— Partia Razem — stanowisko „Kierunki rozwoju polskiej energetyki” (2023), partiarazem.pl
  • Odblokowanie inwestycji w wiatr na lądzie — koniec z przepisami, które administracyjnie zamrażają najtańsze źródło energii; zawsze z poszanowaniem dla społeczności lokalnych i przyrody.
  • Nawet podwojenie mocy lądowej energetyki wiatrowej — potencjał wskazany w stanowisku Razem ws. PEP2040 (2023).
  • Budowa przy akceptacji lokalnych społeczności, w oparciu o wiążące plany zagospodarowania przestrzeni.
  • Ustawowa gwarancja 5% zysku z lokalnie wytwarzanej energii z OZE dla budżetów samorządów, na terenie których ta energia powstaje.
  • Całość opłat z systemu handlu emisjami na zmniejszenie emisji w gospodarce, z koncentracją na modernizacji energetyki — zamiast rozmywania tych pieniędzy w budżecie.

Tani prąd z wiatru to na końcu tej układanki niższe koszty dla całej gospodarki — a gospodarka, w której państwo inwestuje, zamiast czekać na rynek, rośnie szybciej i płaci lepiej. Ten mechanizm rozkłada na czynniki pierwsze siostrzany serwis w tekście o tym, jak płace napędzają wzrost gospodarczy. Całość energetycznych i przemysłowych planów Razem spina program partii.

Źródła i dalsza lektura